czwartek, 20 kwietnia 2017

Koci marketing


Jak już Wam kiedyś wspominałam, niemal codziennie nasza pani wychodzi do pracy, po czym po kilku (a czasem nawet kilkunastu) godzinach wraca. Dzięki temu jej wychodzeniu mamy pieniążki na chrupaki i inne przyjemności (jak na przykład zabawka, którą nam ostatnio kupiła a którą żadne z nas się za bardzo nie zainteresowało). Zaczęliśmy się więc zastanawiać, co ona właściwie przez ten cały czas w pracy robi... Okazało się, że nasza pani robi marketing. Nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi więc nasz pan wytłumaczył nam, że to nic innego jak tylko przekonywanie ludzi do tego, żeby kupili nasz produkt. Na przykład producent wspomnianej nieciekawej dla nas zabawki zrobił jej opakowanie ze słodkim małym kotkiem, co przekonało naszą panią do zakupu. Zainteresowaliśmy się nieco tematem i wyobraźcie sobie, że bardzo dużo produktów reklamuje się za pomocą słodkich kotków! I to niekoniecznie produktów przeznaczonych dla kotów! Nasz pan stwierdził, że to są reklamy kierowane do ludzi, którzy tak jak nasza pani są zakręceni na punkcie kotów (o czym opowiadałam Wam tutaj). Stwierdziliśmy też jednogłośnie, że z naszej trójki do reklamowania czegokolwiek najbardziej nadawałby się Pan Kot, ponieważ uwielbia pozować do zdjęć (co widać na załączonym obrazku), chociaż nasz pan twierdzi, że rzeczy reklamowane przeze mnie czy Betkę też by kupił.
A że podobno oglądanie śmiesznych oraz słodkich kotów minimum 20 minut dziennie świetnie wpływa na ludzką psychikę, poniżej wstawiamy kocie reklamy, które spodobały nam się najbardziej.

Macham łapką i do zobaczenia!





wtorek, 11 kwietnia 2017

Wielkanocne przygotowania


Jak już kiedyś Wam opowiadałam, ludzie mają swój kalendarz, w którym zapisują, że w danym dniu wypada akurat jakieś święto. Świąt mają bardzo dużo (Boże Narodzenie, Walentynki, Dzień Kota, Sylwester...) a między nimi na początku wiosny Wielkanoc. Jak każde większe ludzkie święto tak i Wielkanoc wiąże się z masą porządków, myciem okien, odkurzaniem i przeróżnymi przygotowaniami. Nasza Pani więc sprząta, pierze, odkurza, myje okna i jak zawsze przyozdabia dom różnymi świątecznymi akcesoriami. Na Boże Narodzenie wszędzie były bombki, dzwoneczki i krasnale a na Wielkanoc wszędzie pojawiają się jajka. W zeszłym roku w koszyczku stojącym na stole w kuchni, oprócz widocznych na zdjęciu sztucznych jajek były jeszcze te całkiem prawdziwe (choć ugotowane na twardo i pokolorowane) ale w tym nasza Pani postanowiła nie kusić losu i dała tylko plastikowe i styropianowe jaja. Myślę, że to ze względu na Pana Kota, którego wciąż rozpiera młodzieńcza energia... W każdym razie w domu jest całkiem czysto i kolorowo, czekamy więc tylko na świąteczne smakołyki, życząc przy okazji wszystkim kotolubom i myszofanom

zdrowych i pogodnych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze, mnóstwa smakołyków, miziania i niekoniecznie mokrego Dyngusa!

Machamy łapkami i do zobaczenia!
Myszka, Betka i Pan Kot