Zobaczcie! Całkiem niedawno byłam jeszcze maleńkim kociątkiem a teraz już jestem dużą kotką! Nasza pani mówi, że rosnę jak na drożdżach. Nie wiem, skąd jej się to wzięło bo w życiu nie widziałam żadnych drożdży na oczy... W każdym razie jestem już prawie taka duża jak Aleks!! I pan i pani traktują mnie już jak dorosłą kotkę - mogę sama hasać po podwórku wieczorem i nie proszą Aleksa, żeby mnie pilnował. A na dodatek ostatnio upolowałam nornicę!! Całkiem sama!!! Chociaż z drugiej strony bycie dużą ma też swoje minusy. Pan i pani już nie wtrącają się do moich i Aleksa bójek i zdarza się, że Aleks porządnie da mi w kość. No i coraz mniej przewinień uchodzi mi na sucho. Kiedy ostatnio nasikałam do wanny pani nie mówiła już, że jestem małym kotkiem i trzeba mi wybaczyć bo jeszcze nie wiem, że tak nie wolno. Przyznam, że dostałam całkiem srogą bubę... I już sama nie wiem, czy to aż tak fajnie jest być dużym kotem... Macham łapką i do zobaczenia!