środa, 13 maja 2015

Kilka słów o wspólnym hasanku w trawie

   Nadeszła wiosna. Moja już trzecia, natomiast dla Betki pierwsza, więc co rusz pokazuję jej, jakie cudowne są uroki wiosny. Nie trzeba już siedzieć za dużo czasu w domu, bo futerko nie marznie ani nie moczy się od śniegu, można polować na przeróżne owady i dżdżownice (to ulubione zajęcie mojej młodszej siostrzyczki) i przede wszystkim można hasać w trawie! A co dwa koty hasające w trawie, to nie jeden! Zwłaszcza,że Betka lubi się ze mną gonić zarówno wokół domu jak i w trawie przy oczku czy przy tujach. Ostatnio nawet po raz pierwszy w życiu miała bliskie spotkanie z oczkiem wodnym. Polowała właśnie na muchę, gdy łapki poślizgnęły jej się na mokrych kamykach i wylądowała w wodzie. Na szczęście nasz pan był blisko i Betkę uratował z tej wody, ale od tego czasu podchodzi do oczka ostrożnie. Tak więc mamy wiosnę i mamy najfajniejsze na świecie wspólne hasanko w trawie - teraz tylko czekamy na wygrzewanie się w letnim słonku...

Macham łapką i do zobaczenia!