wtorek, 27 sierpnia 2013
Autokot
Większość kotów nie lubi samochodów. Bo to się zazwyczaj wiąże z siedzeniem w koszyczku albo w najlepszym wypadku zakładaniem szeleczek (których chyba żaden kot nie lubi...). I jest strasznie dużo hałasu, a jak wiadomo, żaden kot nie lubi, gdy jest za głośno. Aleks nie przepada za jeżdżeniem autem, pani mówi, że bardzo się wtedy awanturuje. Pedro, który mieszkał z panią i panem przed nami, też nie przepadał za podróżowaniem i za każdym razem zasikiwał cały koszyczek. O Fruzi, naszej dalekiej kuzynce, już nie wspomnę - bardzo nie lubi nowości w domu, a co dopiero wychodzenia gdziekolwiek czy jeżdżenia w koszyczku. Na sam widok koszyczka Fruzia znika w najciemniejszym kącie domu. Pani nasza raz chciała przekonać Aleksa do jeżdżenia autem i jak wjeżdżała do bramy, to posadziła go na miejscu pasażera. Potem przez tydzień Aleks chodził obrażony... I przestał sypiać w samochodzie... A ja lubię auta. Kiedy jechałam do domu pana i pani, to byłam bardzo grzeczna, nie miauczałam i nie sikałam, tylko patrzyłam z zaciekawieniem dookoła. I do tej pory tak mam. Ostatnio pan nie zauważył, że śpię na tylnym siedzeniu i pojechał ze mną na zakupy. Zorientował się dopiero, kiedy wróciliśmy, bo znudziło mi się to spanie i wyskoczyłam z auta. Myślę, że to fajna zabawa - kot wskakuje, zasypia a za chwilę jest już w zupełnie innym miejscu, do którego musiałby dużo dłużej iść. I jest mięciutko i cieplutko w środku. Ale Aleks nie chce się dać do tego przekonać i zapiera się łapkami, kiedy pani próbuje go wsadzić do środka. Dziwny... Macham łapką i do zobaczenia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)