poniedziałek, 13 lipca 2015

Nowy kolega...

Od jakiegoś czasu wyczuwałyśmy na naszym terenie obecność jakiegoś obcego kota... Najpierw pomyślałam, że to nie możliwe ale pewnego wieczora zobaczyłyśmy przez okno, jak na nasze podwórko wchodzi mały czarny kot i czuje się jak u siebie w domu! Wyobrażacie to sobie?! A kilka dni później Betka, kiedy pojawił się znowu, Betka postanowiła się z nim zaprzyjaźnić. Niezbyt mi się to podobało ale musiałam się z tym pogodzić, bo Betka i czarny kot się polubili. I to na tyle, że zaczął coraz częściej do nas przychodzić. A dzisiaj nie uciekł nawet jak pani wyszła do niego! I pozwolił sobie zrobić zdjęcie! Myślę, że to na prawdę może być początek całkiem fajnej kociej przyjaźni...
Macham łapką i do zobaczenia!

16 komentarzy:

  1. Trzeba zawsze być otwartym na NOWE.

    OdpowiedzUsuń
  2. trzeba pomyśleć czy być w grupie,czy też być zazdrosnym o siorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej kiedy pojawia się czarny kot, Betka nie zaczepia mnie aż tak bardzo do zabawy :)

      Usuń
  3. Nadciągają figle.O rety!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A może będzie spoko.

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie-w kupie siła(no nie tak dosłownie).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nowy koleś,nowe zabawy i kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czarne koty są fajne,ale troszkę dzikie.Miałem 3.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak,ale te czarne naprawdę magiczne.

    OdpowiedzUsuń